Netlabel.blox.pl to blog, którego zadaniem jest informowanie o twórczości muzyków skupionych wokół netlabeli, czyli niezależnych wydawnictw muzycznych. Interesować nas będą twory z pogranicza takich gatunków muzyki elektronicznej, jak techno, minimal-tech, deep-tech, tech-house, electro, ambient itp.
środa, 12 sierpnia 2009
dość Netlabel.blox.pl

jak w tytule wpisu. ten serwis kończy swoją działalność. nie pojawi się już żaden wpis pod tym szyldem. po długich rozmyślaniach, biciu się z myślą tą i tamtą, uznałem, że formuła, którą określiłem z górą dwa lata temu, wyczerpała się. wpierw postanowiłem po prostu pisać o techno, o jego wszelkich niebanalnych przejawach, już dawno temu, ale do skutku to postanowienie nie doszło. trafiłem bowiem na masę pięknej muzyki, która stworzona została przez artystów, których postawa mnie urzekła. mowa o netlabelach... zacząłem zatem porządkować swoje w tej materii myśli, wyciągnąłem wnioski, coś tam sobie wymyśliłem i powstał Netlabel.blox.pl. przez dwa lata, mniej czy bardziej regularnie, niestety z wielu względów z naciskiem na "mniej", powstawały wpisy dotyczące twórczości nie do końca zależnych artystów (bo w końcu zależność od netlabelu również występuje, ale zupełnie na innym poziomie niż w przypadku tradycyjnego wydawnictwa płytowego). po dwóch latach zbierania do kupy tego, co robi na mnie wrażenie, i oddzielaniu od morza jałowej masy - z przewagą tego drugiego - postanowiłem jednak zawiesić swoją dotychczasową działalność w takiej a nie innej ramie.

czemu?

temu, że uważam dziś, że dzielenie muzyki na darmową i płatną jest kompletnie nieuzasadnione. jest wiele czynników, które decydują o wyborze określonej drogi - w przypadku tak muzyka, jak i wydawcy - to w sumie banał, owszem. muzyk, jak każdy człowiek, musi z czegoś żyć i jeden swoją muzykę sprzedaje, inny nie. nie chcę jednak, ponieważ nie mówimy tu o muzyce wielkich wytwórni i artystów noszących złote sygnety, dzielić brzmień ze względu na ten czynnik. "płatne" czy "bezpłatne" od tej pory będzie rzeczą drugorzędną. oczywiście wciąż pisał będę o muzyce netlabeli, a nawet głownie tym będę się zajmował, ale już nie z takim sztywnym zacięciem. jeśli wspaniały utwór zostanie nagrany w wydawnictwie X i będzie można kupić go za Y w sklepie Z, napiszę o tym.

jest jednak rzecz, która nie obędzie się bez dyskusji - mam wrażenie, że muzyka, która jest obecnie dystrybuowana w płatnych kanałach, często jest po prostu wyższej jakości. wchodzi tu w grę zwyczajna, prosta zasada - w chwili, gdy w grę wchodzi wymiana dóbr, wszystkie strony nagle stają się bardziej czułe na najważniejszy element całej transakcji, czyli jakość (chciałbym jednak, abyśmy położyli nacisk na słowo "często", a nie "zawsze" - są przykłady takich wydawnictw netlabelowych, które mogą być spokojnie tłoczone na płytach i takich przykładów jest masa).
w sieci funkcjonuje mnóstwo netlabeli, które proponują dziadowską muzykę, niedojrzałą, tworzoną w pośpiechu itd. dlatego, jeśli netlabel wyda utwór, który jest dostępny za darmo, jest świetny, wart zajęcia miejsca na dysku, ajpodzie czy innej empetrójce, lub wydawnictwo X wytłoczy świetny placek, wrzuci utwór do jakiegokolwiek sklepu za funta czy dolara, napiszę o obydwu. w końcu idzie tu o wspaniałe brzmienia, a nie o ideologie. o nie również, ale o brzmienia przede wszystkim... przynajmniej w moim przypadku. naszym punktem odniesienia będzie jedynie sieć - jeśli utwory będą dostępne w sieci, warto będzie o nich wspomnieć, pojawią się na tym blogu.

nowy serwis funkcjonuje pod nazwą MinimumMaximum.blox.pl - znajdziecie tam wszystkie wpisy (poza informacjami dotyczącymi imprez itp.) publikowane na Netlabel.blox.pl.

dziękuję wszystkim, którzy obserwowali i komentowali to, co czasem wspólnie z Memhwą tworzyliśmy (wkład Błażeja w skrzydło tech-dubowo-ambientowe jest wielki i bardzo mu dziękuję za wpisy, które poczynił). dziękuję za uwagi, cenne wskazówki i wszelkie wyrazy wsparcia. teraz będzie się działo to samo, ale już w nieco bardziej otwartej formie... już nie sama idea dystrybucji muzyki będzie trzonem i rdzeniem projektu, ale same brzmienia. na tym zależy mi najbardziej.

po tym nieco płaczliwym wstępie, wynikającym jednak z trudnej i stawiającej moje poszukiwania w zupełnie nowym świetle decyzji, zapraszam na strony nowego serwisu... mam nadzieję, że znajdziecie tam coś ciekawego do przeczytania.

MinimumMaximum.blox.pl będzie serwisem, który odnosić się będzie do elektronicznej muzyki w sieci. i tyle...

zapraszam!

mw

 

kliknij niżej, by przejść do serwisu:

MinimumMaximum.blox.pl

 

12:40, michalwolski
Link Komentarze (7) »
piątek, 17 lipca 2009
Mały wóz

Są takie dni, kiedy ni stąd, ni z owąd w ręce wpada mi dużo dobrej muzyki. Któregoś razu tak właśnie się stało… Nie pamiętam, jaki to był dzień, nie wiem, który miesiąc, ale wiem, co to była za muzyka. Mroczne minimalistyczne techno, okraszone głębokimi przestrzennymi brzmieniami, delikatnymi klikami, wyważonymi liniami basowymi… Doznania, których strzępy opisały poprzednie słowa, zapewniły mi nagrania artystów skupionych wokół argentyńskiego projektu Littlebus Rec. – bardzo interesującego, moim zdaniem, wydawnictwa. Historia powstania „małego wozu” jest dość zabawna, choć znamienna dla ery internetu – dwóch obcych sobie ludzi, po długich rozmowach z użyciem komunikatora MSN, postanowiło rozpocząć projekt muzyczny, po czym… rozpoczęli go. Nie jest łatwo dowiedzieć się, kiedy dokładnie to wydarzenie miało miejsce, ale jego efekty są miłe. Poza interesującymi brzmieniami, chciałbym też zwrócić uwagę na świetną, moim zdaniem, i co najważniejsze – spójną – identyfikację wizualną całego labelu. Dużo kolorów i przyjazne kształty, mi przynajmniej, umilają pobyt „w progach” netlabelu. 
zapraszam do zapoznania się z tą niewielką, jak na razie, „oficyną” i smakowania brzmień artystów, którzy mają co pokazać. Przygotujcie bilety! (micwo)

http://www.littlebusrec.com

http://www.myspace.com/littlebusrec

10:18, michalwolski , Netlabele
Link Dodaj komentarz »
sobota, 13 czerwca 2009
Deeep

Dzisiaj chciałbym zaprosić w progi niemieckiego wydawnictwa skupionego wokół głębokich brzmień. Deep techno, deep house, tech-house to gatunki, które w Auflegware, o którym mowa, bardzo często realizowane są na wysokim poziomie. Obecnie w portfolio netlabelu znajdują się utwory 21 artystów, ale szczególnie radzę przyjrzeć się twórczości Fabiana Bohma i Mathiasa Korra…

Wiele wydawnictw tego właśnie labelu zasługuje na uwagę. Polecam! (micwo)

http://www.auflegware.de

13:46, michalwolski , Netlabele
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 05 marca 2009
Wieści z frontu

Dzisiaj słuchamy muzyki gruzińskiego (net)labelu Front Rec. Jest to wydawnictwo mieszane, półkomercyjne-półbezpłatne (podobnie funkcjonuje choćby Italo Business czy od pewnego czasu również Thinner). Warto zajrzeć na strony wydawnictwa, ponieważ artyści skupieni wokół niego wiedzą, jak „powinny” brzmieć minimal-tech, micro house, tech-house itd. – hipnotycznie, pękająco-skwiercząco, rytmicznie do granic, eksperymentalnie… To chyba jedyne słowa, jakimi da się opisać kompozycje muzyków publikujących pod szyldem Front Rec.

Polecam szczególnie trzecie wydawnictwo w katalogu bezpłatnym (netreleases) – od tej pozycji rozpocząłem współpracę z tym labelem i to właśnie szczególnie zapadło mi w pamięć. Saccro Bros – „Dry cleaning EP” (modelowa EP-ka, cztery utwory), czyli właśnie numer trzeci, to suchy minimal, świetnie nadający się tak do słuchania, jak i tupania nogą czy czymtamkolwiek innym… Szczególnie polecam utwór „Essorage”, gdzie niemieckojęzyczny wokal idealnie uzupełnia elektryczne przestrzenie, a te świetnie dopełniają urywane dźwięki mowy. Utwór bardzo transowy, rozkręcający się na długim odcinku czasu, bez wątpienia jeden z ciekawszych punktów katalogu netlabelu…

Na uwagę zasługuje też dizajn strony – jest spójny, a to wystarczy (reszta to już kwestia gustu, czyli rzecz najmniej istotna;) (micwo)



http://www.frontrec.com/
http://www.frontrec.com/frontnet.html
11:19, michalwolski , Netlabele
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 09 grudnia 2008
Patrząc wprzód

Jakiś czas temu dotarła do mnie płyta niejakiego Lukeing Forward, czyli warszawskiego muzyka, Łukasza Wasilewskiego, wydana pod skrzydłami niemieckiego netlabelu Rec72. Płyta o tyle ciekawa, bo odwołująca się do głębokich i – zdaje się – niewyczerpywalnych gatunków, jak ambient czy tzw. downtempo, które zawsze otwierają wielką przestrzeń przed twórcą (przy downtempo załóżmy jednak mały cudzysłów, bo jest to określenie, które często kojarzy się z „laundżowymi” tandetnymi brzmieniami… Odniesień do nujazzu czy trip hopu, co można czasem wyczytać w recenzjach, nie widzę, ale zostawmy to, bo trudno tu cokolwiek powiedzieć – czym jest nujazz, podobnie jak w przypadku acid jazzu, kiedy to wszystko może być „acid czymśtam” czy „nuczymśtam”, mało kto wie. A trip hop? Zupełnie inna rytmika… Zostawmy zatem te odniesienia zupełnie z boku). Teraz tylko pytanie, czy autorowi udało się sprostać zadaniu?
 Według mnie, zdecydowanie tak… Czemu? Nagraniom ciężko zarzucić techniczne czy treściowe niedociągnięcia. Po pierwsze, i wg mnie najważniejsze w przypadku brzmień ambientopodobnych, utwory nie są „naiwne” i przegadane. Nie czuć tu zbyt dramatycznych fraz, zbyt mrocznych, zbyt jakichkolwiek – a to naprawdę dużo! Sieć pełna jest mrocznego, dramatycznego, rozdzierającego skórę ambientu… Ambient jest liryczny, poetycki, trudny do okiełznania i w moim odczuciu autor poradził sobie ze swoimi konstrukcjami i nie popłynął w żadną ze stron zbyt głęboko. Da się tego słuchać, nie nudzi się i nie jest męczące – a to, przy założeniu, że wolę muzykę opartą na nieco innej rytmice, olbrzymi plus.
 Choć nie jestem wielkim miłośnikiem tego typu brzmień, urzekły mnie one i do siebie przekonały… Hmm… (micwo)

 

http://rec72.net/media/releases/lukeingforward/lukeing_forward-Wandering_in_Urban_Fog.zip

 

 

12:10, michalwolski , Release"y
Link Komentarze (1) »
czwartek, 20 listopada 2008
Sama esencja

Po odkryciu tego netlabelu pomyślałem zupełnie tak, jak w szkole podstawowej – „odlot, czad”. O czym mowa? O wspaniałym Essential Reload Recordings. Jeśli przyjrzymy się pierwszemu członowi nazwy i muzyce, która publikowana jest na stronach wydawnictwa, okaże się, że wszystko się zgadza. Mechaniczne, minimalistyczne, bardzo często eksperymentalne brzmienia rytmiczne… Esencja współczesności – przynajmniej w muzyce elektronicznej. Zawsze głupio mi tak wychwalać labele, ale przykro mi – nie da się inaczej w tej sytuacji. To naprawdę fantastyczna oficyna, która ma do zaoferowania bardzo interesujące brzmienia. Aby od razu przekonać się, jaki charakter ma muzyka prezentowana przez artystów Essential Reload Recordings, proponuję wpierw pobrać wydawnictwo z numerem katalogowym 07 – zbiera ono utwory najciekawszych muzyków ERR. Perełka! (micwo)

http://www.essentialreload.co.uk

essential reload michal wolski netlabel.blox.pl

13:43, michalwolski , Netlabele
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 04 listopada 2008
Z kopa

Kicksomatic to polski netlabel oferujący brzmienia z pogranicza minimal-tech, click’n cuts czy deep-tech. Postanowiłem bliżej przyjrzeć się temu, co na światło dzienne wyszło spod skrzydeł tej niewielkiej polskiej oficyny, po przesłuchaniu szóstego wydawnictwa, autorstwa Toma Moslera – jednego z dwojga artystów publikujących właśnie pod szyldem Kicksomatic. „Robotic figures”, bo o tym wydawnictwie mowa, to trzy utwory pełne energii i tajemniczości. Transowość, mechaniczny rytm, metaliczne brzmienia… Wszystko to składa się na kawał dobrego techno – dwa pierwsze utwory rozgrzewają atmosferę, by w trzecim, finałowym „Wait robot” rozpieprzyć wszystko w drobny mak (proszę mi wybaczyć słowo, które jest dość średnio eleganckie w dyskursie publicznym, ale trudno mi było mniej ekspresyjnie wyrazić, co się dzieje w związku z tym kawałkiem). Pozostałe pozycje w katalogu Kicksomatic też dają radę – oprócz utworów Moslera znaleźć można również dźwiękowe pomysły drugiej postaci labelu, czyli Boqusi, która wydała na świat również interesujące prace. Całość uważam za naprawdę wartą uwagi, polecenia i zasłuchania się na długi czas – współpracę z netlabelem Kicksomatic proponuję jednak rozpocząć właśnie od przywołanego szóstego numeru w katalogu… Świetne brzmienia! (micwo)

Ps. Cieszy fakt, że kolejny raz udało mi się trafić na dobre, rodzime techno… Takie właśnie patriotyczne odczucia mi towarzyszą :D Proszę wspierać tę inicjatywę!

 

http://kicksomatic.pl/

kicksomatic michal wolski netlabel.blox.pl

10:25, michalwolski , Netlabele
Link Komentarze (1) »
czwartek, 16 października 2008
Dość lekko

Debun to netlabel serwujący bardzo eklektyczny, dość lekki i barwny zestaw technicznych brzmień spod znaku electro-house, tech-house czy – nawet – minimal-tech (choć ten ostatni gatunek nie jest tu specjalnie często wyzyskiwany i można by właściwie założyć cudzysłów na tę nazwę w przypadku Debun). Na stronach tego niewielkiego labelu znajdziemy kilka całkiem interesujących utworów, ale ja musiałem się nieźle naszukać, żeby cokolwiek wygrzebać. Chciałem już odłożyć na bok to wydawnictwo – nie ze względu na słaby poziom techniczny wykonywanych utworów, a raczej na to, że coś, co nazywam gustem, każe mi się rozglądać w nieco innych kierunkach – ale nagle, zupełnie niespodziewanie, jak grom z jasnego nieba wpadła mi w ręce EP-ka pt. „Drugeliu plasnosiu” projektu (brzmi jakoś tak bałtycko) Kondencuotas Pietas… Gdybym rozpoczął jej słuchanie od innego utworu niż „Sphericcity” zapewne nie doczekałbym tej „piosenki”, ale stało się tak – szczęśliwie dla mnie – że wpierw zupełnie opacznie uruchomiłem ten okrągły, sferyczny utwór. Jedyne określenie, jakie znajduję na niego, to „rewelacja”. Kawałek jest w pełni skończony, niczego mu nie brakuje, feeria barw, dynamika, bogactwo brzmień… Jest to świetna robota. Co do trzech pozostałych numerów pozwolę sobie milczeć, bo to zupełnie nie moje terytorium. Warto odwiedzić Debun choćby dla tego jednego, electro-house’owego utworu, trochę lounge’owego, miękkiego, dość delikatnego, a jednocześnie zadziornego przez mocną linię basu.

Reszta? Oceńcie sami… zapewne wierni czytelnicy tego blogu będą zawiedzeni, bo wszyscy zdążyliśmy przyzwyczaić się głównie do minimalowych, klikowych, czasem nieco głębszych brzmień, a tu, w labelu Debun, raczej tego nie znajdziemy. Dla „Sphericcity” warto jednak, moim zdaniem, odwiedzić ten label. (micwo)

 

PS. Jeśli znajdziecie coś równie ciekawego jak wg mnie „Sphericcity”, dajcie znać…

http://debun.de
14:50, michalwolski , Netlabele
Link Komentarze (3) »
wtorek, 07 października 2008
Tylko i aż tyle

Dziś mamy dla was rosyjski netlabel Cism. Co ten ma nam do zaoferowania? Nie chcę zaczynać recenzji od negatywów, ale na pewno… nic odkrywczego. Jeśli jednak macie ochotę na porządny, głęboki dub-tech czy klimatyczny ambient – Cism jest wydawnictwem dla Was. Wśród artystów prezentowanych przez rosyjskie wydawnictwo znajdziemy kilka znanych pseudonimów, jak i sporo szerzej niespotykanych. Cism proponuje nam przede wszystkim małe formy wydawnicze. Każdy numer katalogowy to zazwyczaj 3-4 utwory. Wyjątkiem jest jednak jedna ze składanek, na której znajdziemy aż 9 kompozycji. Wydawnictwo ma obecnie na koncie 7 pozycji (niestety pobranie jednej z nich jest już niemożliwe), w tym dwie kompilacje – i to od nich dobrze jest rozpocząć przygodę z Cism. Album z numerem katalogowym Cism_1 to 4 kompozycje balansujące pomiędzy ambientem a minimalem i mocno zdubowanym techno. Jest dużo basu i głębi, trochę trzasków
i delay’ów. Zaraz po obu składankach zalecam pobranie albumu numer 6. Odpowiedzialny za niego jest znany – w pewnych kręgach – i lubiany Mr. Cloudy. Kiedy już przesłuchamy te 3 albumy, możemy spokojnie ściągać następne. Tak, jak wspominałem – nie spotkamy się z jakąś rewolucją, nastawmy się po prostu na porządną muzykę, która nie wybiega specjalnie poza ustalone dawno kanony. Jeśli chodzi o sprawy techniczne – w plikach z muzyką wszystko jest ładnie opisane i otagowane. Wraz z muzyką pobieramy klimatyczną okładkę. Strona też wykonana jest poprawnie, aczkolwiek brakuje natychmiastowego dostępu do dowolnego albumu – jest to dość męczące. Jeśli miałbym przyczepić się do jeszcze jednej sprawy, mógłbym wytknąć Cismowi, że szata graficzna zarówno strony, jak i towarzysząca płytom nie wybija się z internetowych standardów.

Cism to po prostu dobry label – nic więcej, nic mniej. (mhw)

http://www.cismsound.net/

cism michal wolski netlabel.blox.pl

[Dubtech, ambient]

12:15, michalwolski , Netlabele
Link Komentarze (1) »
piątek, 19 września 2008
Klein, Harry Klein

Tym razem chciałbym nawiązać do nagrań publikowanych na stronach netlabelu Harry Klein Networks. Po godzinach spędzonych w towarzystwie takich artystów, jak znana choćby z labelu Igloo Rec. – świetnego notabene – Violett czy Savas Pascalidis nagrywającego dla Gigolo Rec., nie jestem w stanie oderwać się od utworów opublikowanych na stronach oficyny. Jeśli mowa o jakości nagrań, jest jak zawsze – czasem coś zdaje się bardziej, czasem mniej ciekawe, ale zawsze na wysokim poziomie. Harry Klein to kilka godzin fantastycznego, skwierczącego, chrupiącego, a jednocześnie do granic tłustego minimal techno. Jestem pewien, że każdy miłośnik muzyki spod tej, dość mrocznej momentami, gwiazdy będzie bardzo zadowolony. Studiowanie zawartości HKN polecam rozpocząć od utworu pierwszego z pierwszej kompilacji otwierającej katalog – Agnes „4 ever deep”… Jest to absolutna rewelacja. 
w moim odczuciu Harry Klein Networks to obecnie jedna z ciekawszych oficyn zanurzonych w minimaliźmie. (micwo)

http://www.harrykleinclub.de/networks/

14:33, michalwolski , Netlabele
Link Komentarze (4) »
sobota, 06 września 2008
Stuknął rok

Zupełnie zapomniałem, że niedawno wydarzyła się, patrząc z mojej perspektywy, rzecz wielka, zupełnie mnie zaskakująca i przede wszystkim dająca dużo radości, satysfakcji i czego tam jeszcze… Mianowicie, Netlabel.blox.pl obchodził 12 lipca bieżącego roku swoje pierwsze urodziny. Kiedy tak popatrzę na to, co wspólnie udało nam się stworzyć, kiedy pomyślę, że przez rok znajdowaliśmy czas i energię, by pisać i czytać o muzyce, o muzyce niełatwej, kierowanej do niewielkiej tak naprawdę grupy odbiorców, pojawia się szczery uśmiech na twarzy. Tym większy on jest, kiedy zerkam na listę tego, co wciąż nie zostało opisane, opublikowane i przesłuchane, a co z pewnością zostanie właśnie tak potraktowane…

Cieszy mnie ogromnie, że przez ten rok miałem przyjemność przeżywać z grup(k)ą ludzi to wszystko, co jest piękne i warte uwagi, gdy mówimy o muzyce elektronicznej. Chciałbym z miejsca podziękować wszystkim tym, którzy odwiedzali ten blog, krytykowali go, chwalili, radzili w związku z nim i wspominali o tym, czego mu brakuje, czego ma za dużo i o czym warto by napisać.

Chciałbym przede wszystkim podziękować Błażejowi (mhw), współtwórcy projektu 16wersów, głównemu, a obecnie nieco mniej aktywnemu, współpracownikowi Netlabel.blox.pl, który znajdował czas, by wskazywać tę elektronikę, którą widział jako interesującą i – co ciekawe – nigdy się nie mylił ;) , Rafowi Mickiewiczowi (myspace.com/rafmickiewicz), który choć może nie pisał, to jednak dawał stale o sobie znać, a także Mlonxowi (netmuzyka.com) oraz Patrykowi Gałuszce (pga.blox.pl) za komentarze i inspirujące rozmowy na temat netaudio i netlabeli (może nie było ich za wiele, ale były za to bardzo wartościowe). Dzięki też należą się Stefanowi Formalinie (form), który jakiś czas temu dołączył do grona współpracowników Netlabel.blox.pl i który, mam nadzieję, pisać będzie dla nas tak często, jak to tylko możliwe. Dzięki też za wsparcie i trafne uwagi należą się Leconnaisseurowi (cholera wie, czy dobrze to zapisałem) (myspace.com/cassetteboi) oraz Marcinowi Niewęgłowskiemu (joilet.blox.pl) za słowa wsparcia i za ciekawy blog również muzyce poświęcony. Mógłbym tak dziękować i dziękować. Na pewno o kimś zapomniałem, na pewno coś pominąłem. Przepraszam zatem wszystkich tych, którzy czują się przeze mnie pominięci… (ten wątek można modyfikować, zatem proszę mi przypomnieć, jeśli o czymś zapomniałem:)

Rzadko mam poczucie, że dzieje się coś ważnego, naprawdę fajnego, czemu warto w pełni poświęcać serce i energię – a tu, prowadząc ten blog, przy waszej pomocy, mam właśnie takie przekonanie. Brzmi to może bardzo patetycznie, ale za dużo te piękne brzmienia, o których tu wspominamy, znaczą, by starać się mówić „skromnie”. Nie będę silił się na jakąkolwiek skromność. Jest mi okropnie miło… Wielkie dzięki!

Michał Wolski (micwo)

22:17, michalwolski
Link Komentarze (13) »
poniedziałek, 01 września 2008
Krótko i formalnie

Do grona współpracowników Netlabel.blox.pl dołącza Stefan Formalina, znany tu i ówdzie jako ten, który maluje, miksuje, przerabia, nadrabia i w dodatku kocha wszystko. Jak sam powiedział, od czasu do czasu będzie nas raczył swoimi netlabelowymi znaleziskami – trzymam go zatem mocno za słowo i wierzę, że nastroi nasze uszy nie raz na wyjątkowej urody dźwięki. Teraz, oddaję mu głos. Panie Stefanie, zapraszam do mikrofonu…

Już od dawna sieć żyje muzyką. Powstają nowe labele, netlabele, portale dotyczące muzyki elektronicznej, wszystko to pulsuje swoim niezwykłym rytmem. Dzieje się to tak dynamicznie i szybko, że czasem nie zauważamy, jak niektóre z tych platform dokonują żywota w swoim cyfrowym świecie, inne natomiast zdają się czuwać w jakimś terminalnym półśnie.

Nie będę się nad Wami pastwił opisami artystów czy osobistymi wywodami na temat konkretnych wydawnictw, po prostu sprawdźcie i oceńcie sami… Chciałbym jednak zaproponować „współpracę” z kilkoma, naprawdę znakomitymi, moim zdaniem, netlabelami.

- pierwszy z nich to pogrążony w swoistej komie label pod nazwą (cudzysłowy niezbędne) „–n” (http://minusn.com/en/releases.html) w szczególności polecam kompilacje.

- w podobnym stanie znajduje się monohm (http://www.monohm.com/index2.htm), label dla miłośników elektroniki z pogranicza eksperymentu.

- w swoim cyfrowym niebie, bo to należało się jak najbardziej, znajduje się platforma Minlove. Co prawda już od dawna nie jest aktywna, ale w sieci istnieje – gorąco ją polecam. Znalazły tam swoje miejsce znakomite wydawnictwa z najwyższej półki, można przeczytać też kilka ciekawych tekstów (http://www.minlove.net/).

- na koniec chciałbym podzielić się z wami gwiazdką, która żyje i pulsuje wśród dziesiątek jak nie setek powstających ciągle netlabeli, jest Cism. Jego twórcy oferują ciekawe wariacje na temat nurtu dub-techowego (http://www.cismsound.net/) (form)

20:46, michalwolski , Netlabele
Link Komentarze (2) »
piątek, 22 sierpnia 2008
(Nie)Monotonnie

Jedno z dziwniejszych miejsc, jakie miałem okazję poznać… Monotonik, bo o tym netlabelu mowa, to zbiorowisko tak odległych od siebie brzmień, tak bardzo zróżnicowanych, że właśnie to zróżnicowanie i pozorna niekonsekwencja są jego największą siłą. Muzyka zgromadzona na stronach Monotonika oparta jest przede wszystkim na brzmieniach syntezatorowych, gdzie główny motyw stanowi melodia, a nie sama rytmika i jakiś ogólny koncept, co jest siłą minimalu, którego w Netlabel.blox.pl pełno.

Warto zajrzeć na strony labelu, mimo niektórych nieudanych do końca, moim zdaniem, utworów (zbyt „naiwnych” w swojej warstwie melodycznej; nie będę tu jednak podawał przykładów negatywnych, a jedynie pozytywne), przede wszystkim ze względu na dbałość kompozycji. Muzyki spod znaku Monotonik, kiedy już uda się trafić na te ciekawe numery (które stanowią większość), słucha się bardzo dobrze – zróżnicowanie brzmień, dynamika, sprawność kompozycyjna… Wszystko to zwraca uwagę i w takich utworach, jak choćby zgromadzonych w wydawnictwie z numerem 199 emanuje w całej swojej pełni. Nawiasem mówiąc Delayscape, bo do tego wykonawcy właśnie odnosi się numer katalogowy 199, to według mnie jeden z najciekawszych projektów Monotonika. Electro najwyższej próby, nieco melancholijne, ale zawsze ciepłe w brzmieniu i lekko przestrojone – absolutna klasyka. Nie dość, że brzmi świetnie, to w dodatku wpada w ucho (od strony melodycznej). Polecam rozpocząć współpracę z Monotonikiem właśnie od numeru 199… Świetna robota. (micwo)

 

http://www.mono211.com/index.html

 

15:56, michalwolski , Netlabele
Link Komentarze (1) »
wtorek, 05 sierpnia 2008
Randomize

Proponuję przyjrzeć się dzisiaj grupie artystów skupionych wokół wydawnictwa, które swoją bazę zlokalizowało w samym Detroit, wiadomo gdzie. Nazwa jednak i tradycyjne, muzyczne korzenie, do których odnosi miasto maszyn, nieco mijają się z materiałem, który znajdziemy na stronie netlabelu Random Access Recordings. Tech-house, minimal-tech, od czasu do czasu klikipiki, chłód – to główne odcienie muzyczne większości release’ów. Czasem jednak natykamy się na materiał zgoła odmienny… Typowe minimalistyczne zagrywki, momentami house’ujące, stojące w moim odczuciu na wysokim poziomie, przełamywane są przez rytmy bardzo ostre, napięte, ale również te spokojniejsze, „złamanobitne”, bardziej przestrzenne. I choć na pierwszy rzut oka można uznać te jakości za wykluczające się, to przyzwoity minimal, surowe, bardzo surowe techno, trochę house’owości i eksperymentów składają się w RAR bardzo przyzwoicie do kupy. W efekcie czeka na nas nieco ponad 20 (na dziś, czyli 5 sierpnia) wydawnictw, z czego większość się broni… Osobiście wyjątkowo ulubiłem sobie Waveform i utwór pt. „Behind the leaves”… Chociaż „Spring melancholy” może nawet jest i ciekawszy. W każdym razie Waveform daje świetnie radę i według mnie od ostatniej EP-ki tego projektu warto rozpocząć współpracę z brzmieniami Random Access Recordings. (micwo)

 

http://www.randomaccessrecordings.com/

 

12:51, michalwolski , Netlabele
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 29 lipca 2008
Inaczej niż zwykle

Dzisiaj inaczej niż zwykle. Zamiast recenzji konkretnego wydawnictwa czy opisu netlabelu, zapraszam do ściągnięcia genialnego w moim odczuciu klikowego, minimalistycznego, a jednocześnie głębokiego, hipnotycznego setu autorstwa Dandi e Ugo ze wspaniałego labelu Italo Business. Czeka Was ponad 60 minut świetnej, bardzo rytmicznej elektroniki spod znaku włoskiego netlabelu specjalizującego się w brzmieniach minimal-tech. Według mnie set na piątkę… Smakowitości same! Jeee! (micwo)

http://www.italobusiness.com/podcast/summer_dj_set_2008_dandi_ugo_ItaloBusiness.mp3

21:24, michalwolski , Release"y
Link Komentarze (1) »
czwartek, 17 lipca 2008
Nowe w Eqq

 

Na stronie polskiego netlabelu Equaliteq ukazała się EP-ka polskiego producenta – Naucca. Materiał o tyle ciekawy, że w całości oparty na loop packach i samplach pochodzących ze strony Beatmatch.info – choć ja osobiście nie popieram takich form tworzenia, warto przyjrzeć się, co też wyszło spod rąk tego artysty.

„Beatmatch.info sessions vol.1″ zatem to pierwsze z serii wydawnictw promujących tę nową multimedialna platformę. Projekt ma na celu dostarczenie świeżych loopów producentom. Płyta dostępna na stronach Equaliteq. Wszystkich chętnych, którzy mają ochotę spróbować swoich sił w tworzeniu muzyki elektronicznej z gotowych sampli i loopów odsyłamy do http://www.beatmatch.info/ (micwo)


http://www.equaliteq.pl/releases/024.htm


 

10:28, michalwolski , Release"y
Link Dodaj komentarz »
sobota, 12 lipca 2008
Insectorama

Jakiś czas temu naściągałem masę świetnych minimalowych brzmień, które, jak potem się okazało, pochodzą z zapomnianego przeze mnie zupełnie, niemieckiego netlabelu. Mowa o założonym przez Markusa Masuhra w 2006 roku w Lipsku wydawnictwie Insectorama. Na stronach tej oficyny czekają na nas tak utwory samego założyciela, notabene bardzo ciekawe, jak też artystów z najróżniejszych stron świata. Znajdziemy pośród nich takich muzyków, jak Denoize, Funkatron, Jens Lewandowski, Laura Palmer, Sven Laux, Taras czy Manu Bermejo. Wymienieni twórcy w swoich utworach oscylują głównie między takimi odmianami muzyki minimal-tech, jak click’n cuts czy glitch, ale znajdziemy też wiele realizacji nieco spokojniejszych, bardziej przestrzennych, momentami wręcz ambientowych (choć są to nieliczne przypadki i trzeba nieco termin „ambient” nagiąć, żeby pasowało). Proponuję rozpocząć współpracę z dźwiękami serwowanymi przez muzyków Insectoramy od utworu „Minkafinka” Tarasa (obie nazwy brzmią nieco od czapy, ale muzyka na najwyższym poziomie). Insectorama to według mnie świetny label, od początku do końca (wiadomo, zawsze jakaś kaszanka się znajdzie, ale na to poradzić niczego się nie da). (micwo)

http://www.insectorama.de
15:58, michalwolski , Netlabele
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 30 czerwca 2008
Potrawy hipnotyczne

Koniec (przed)wakacyjnej przerwy. Czas zabrać się do odsłuchu… Dzisiaj rzucamy na tapetę australijski netlabel Pinksilver rec., czyli wydawnictwo serwujące dość lekką porcję mini-ambientowych-kliko-trzasków, które sami twórcy określają jako „avant-garde electronic music that can be enjoyed both at home as well as the dancefloor, music that sits within modern, off-beat house & hypnotic techno”… Wszystko się zgadza – jest domowo, parkietowo, hipnotycznie i dość nowocześnie, a z pewnością w 100 proc. współcześnie… Niezwykle popularny nurt click’n cuts jest tu realizowany w stu procentach.

Pinksilver urzekł mnie przede wszystkim swoją konsekwencją – od początku do końca poruszamy się w klimacie bardzo deepowym z domieszkami rzeczonych klików i szmerów. Całość podana jest w naprawdę hipnotycznej zalewie… Wszystkich, którzy poszukują melodii, odsyłam w inne miejsce, natomiast każdy, kto lubi pławić się w transowych minimalistycznych rytmach, nie mógł trafić lepiej.

Nie ma co się zastanawiać… Ściągać i przeżywać (ew. komentować).  Smacznego! (micwo)



http://www.pinksilver.net

21:40, michalwolski , Netlabele
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 10 czerwca 2008
Death EP

Dzisiaj chciałbym wrócić do netlabelu Othello i poświęcić kilka słów projektowi Weltwirtschaft, który od wielu miesięcy wzbudza we mnie na tyle pozytywne uczucia, że nieeleganckim z mojej strony byłoby, gdybym się nimi nie podzielił. Może, zanim przejdę do samej EP-ki, którą chciałbym polecić, przybliżę samą postać osoby stojącej za pseudonimem Weltwirtshaft. Mowa tu mianowicie o mieszkańcu holenderskiej Hagi, Karlu Lihagenie, działającym również pod innymi jeszcze pseudonimami, jak choćby Orbitfighters*. Zatrzymajmy się jeszcze na sekundę w samym mieście, z którego pochodzi muzyk… Skoro mowa o Hadze, warto przypomnieć, że mamy na myśli geograficzne centrum dość (bez szału) popularnego dzisiaj stylu, jakim jest electro, gdzie poza klasycznym zamiłowaniem do szorstkich syntezatorowych i perkusyjnych brzmień, wyczuć można fascynacje melancholijnymi, czasem przaśnymi, melodiami (w zasadzie nurt ten opiera się tylko na melodii – w przeciwieństwie np. do tak popularnego dziś stylu minimal-tech/micro-house). Przy okazji jeszcze dodam, że w komercyjnym wydaniu Haga jednoznacznie powinna kojarzyć się z takimi wydawnictwami jak choćby Creme Organization, Clone Rec., Viewlexx czy nieco bardziej mrocznym Bunker rec. (wymieniłem tu tylko te najbardziej znane; wydawnictwa jednak takie, jak na przykład Lasergun Rec. czy Acidplanet są tak samo warte uwagi, choć z racji swojej wielkości niekoniecznie znane). To tyle tytułem wstępu, który według mnie będzie znacznie dłuższy od „właściwej” części tego wpisu. Dobra, nieważne.

Chciałbym, abyście rzucili uchem na EP-kę projektu Weltwirtschaft (sugerowałbym też przestudiowanie wszystkich zasobów netlabelu Othello) pt. „Death EP”… Temat może niekoniecznie na czasie, bo wokół nas wszystko do życia się budzi, a tu tytuł wydawnictwa raczej na schyłkowość wskazuje, ale to nic. „Death EP” to zbiór czterech, jak wskazywałby dopisek „EP”, utworów utrzymanych w dość delikatnej stylistyce, choć jeden z utworów, a mianowicie „Last minutes of a lifetime” w remiksie Lanoum, ze spokojem i delikatnością ma niewiele wspólnego (moim zdaniem to prawie numer jeden tej EP-ki). Wyłączając zatem ten jeden niesforny utwór, znajdziemy trzy klimatyczne kawałki, w których słychać tak świetną technikę, jak i barwną wyobraźnię autora. Konstrukcyjnie „Death EP” zwraca uwagę swoim uporządkowaniem – nastrój pierwszego utworu, nieco bardziej pogodny, bardzo płynnie przechodzi w kolejny, obarczony już większą dozą melancholii, numer, aby skończyć na „The end”, czyli kawałku najbardziej melodyjnym, przestrzennym, a w swojej warstwie melodycznej całkowicie rozmarzonym.

Śledzę bardzo uważnie, co też K. Lihagen wyprawia, i muszę przyznać, że jest to według mnie jeden z ciekawszych artystów holenderskiej niezależnej sceny electro… „Death EP” to pozycja absolutnie obowiązkowa, wobec której mi nie udało się przejść obojętnie. Jest to wielki kawał świetnej muzyki. (micwo)

strona labelu: http://othello.fw.nu


* dla zainteresowanych – utwory Karla Lihagena znaleźć można choćby w opisywanym wcześniej labelu Rohformat (który chyba nigdy nie przestanie być remontowany, a szkoda)
** dziwna sprawa... akurat tak się składa, że tuż przed momentem publikacji tego wpisu, odwiedziłem stronę netlabelu Othello (http://othello.fw.nu), który... przestał działać. jestem zupełnie zaskoczony, ponieważ ta oficyna wymieniana była zawsze, jako jedna z ciekawszych. wielka szkoda... niech zatem ten wpis będzie czymś w rodzaju „hołdu” ;) (nie lubię tych patetycznych określeń)... Othello Rec. to kawał fantastycznych brzmień... dla zainteresowanych – jeśli ktoś ma ochotę posłuchać, jak brzmią holenderskie syntezatory (raczej cyfrowe – ciężko tu usłyszeć analogowe brzmienia; jeśli są zaś obecne, proces masteringu całkowicie je „ucyfrowił”), proszę o jakiś kontakt na michalwolski@gazeta.pl... coś wymyślimy ;) nie jestem pocieszony tą informacją... ech... demyt...
*** i jeszcze ta zbieżność tytułu wpisu, klimatu utworów i końca Othello :(

00:51, michalwolski , Release"y
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 02 czerwca 2008
Nie jest dobrze

Okoliczności przyrody są tak niesprzyjające, że nie jestem w stanie przygotować żadnego wpisu poświęconego netaudio... Materiałów ogromna liczba, ale dwie ręce to zbyt mało... JEŚLI MASZ OCHOTĘ PISAĆ O NETAUDIO, O NETLABELACH, SUBIEKTYWNIE, KRYTYCZNIE ITD. ZGŁOŚ SIĘ DO MNIE... K O N I E C Z N I E! Jest bardzo dużo do opisania, a gra warta świeczki... tymczasem coś na rozluźnienie - spotyka mnie to co chwila... ech... :D

14:48, michalwolski
Link Komentarze (1) »
niedziela, 11 maja 2008
Odcień niebieskiego

Dzisiaj trafiłem na to, czego bardzo potrzebowałem, a co wcale niełatwo znaleźć, mimo że aż roi się w sieci od podobnych pod względem klimatu produkcji. Label, który od długich już godzin zajmuje przestrzeń dźwiękową wokół mnie, otworzył przede mną kolejne ambientowo-minimalistyczne, nieprawdopodobne krajobrazy, które zapierają momentami dech w piersiach. Myślę tu o netlabelu prosto z meksyku, a mianowicie o oficynie Cyan Rec. Skoro Meksyk, to od razu na myśl przychodzi Murcof. Nie wiem, na ile stanowił on wzór, na ile dał się twórcom we znaki, ale czuć gdzieś podobny klimat, podobną pracę z trzaskami, klikami, całym tym cyfrowym brudem, tak charakterystycznym dla znakomitego Murcofa. Jest jeszcze inna rzecz… być może po prostu meksykanie tak mają i brzmią specyficznie jako nacja ;)

Co by tu nie mówić – Cyan to grupa twórców, którzy dbają o nasze uszy i serwują zestaw wyjątkowo subtelnych, głębokich i tajemniczych kompozycji. Nie ma tu żadnej przypadkowości, co często w przypadku brzmień typu click/ambient/minimal (myślę tu o strukturze mieszczącej wszystkie te kierunki) jest spotykane – co może i ma swój urok, ale często przez przypadkowość nie czuć „ręki artysty” (chyba że jest to zamierzone bla bla bla). Cyan zgrupował ludzi czujących się bardzo swobodnie w przywołanych stylistykach i tak pod względem kompozycyjnym, jak i technicznym zarzucić się raczej wiele nie da, jeśli cokolwiek – jedynie gust może przesądzić o zaakceptowaniu lub odrzuceniu materiału.

Cyan to na tę chwilę 7 wydawnictw bardzo różnorodnych, ale mających ten jeden głęboki, ambientowy mianownik. Muzyka odprężająca, pozwalająca odpłynąć, ale nie w „niebezpieczne” rejony. Choć całość tajemnicza, to nie niepokojąca… Raczej zachęcająca do wejścia jeszcze jeden krok dalej. Chciałoby się powiedzieć, że to muzyka na najwyższym poziomie – i naprawdę nie ma nic przeciwko, by takiego sądu nie wydać. Naprawdę się cieszę, że mogę zarekomendować Cyan, bo to pod każdym względem netlabel interesujący. Ściągać i ustosunkować się! Komentować! Do dzieła! (micwo)

http://www.cyanrecs.com/

23:11, michalwolski , Netlabele
Link Komentarze (1) »
piątek, 25 kwietnia 2008
7x7=49

Dzisiaj chciałbym zwrócić waszą uwagę na ciekawe zjawisko, jakim z pewnością jest polski netlabel 49 manekinów. Jest to o tyle ważne wydawnictwo, że – pozostawiając na chwilę jakość zebranych produkcji – poza labelem Elektropunkz rec. nie ma w naszym kraju podobnych niezależnych oficyn, które zajmują się szeroko rozumianą promocją brzmień electro/electro-clash i innych electro-podobnych.

Artyści, których utwory znajdziemy w portfolio 49 manekinów Rec., to ludzie w dużej mierze już znani na polskiej scenie electro-clashowej. Mamy zatem Vein Cata, otwierającego notabene katalog 49m, Efektvol czy Procesor Plus. Znaleźli się również mniej znani, choć z pewnością zasługujący na uwagę, jak choćby Rastadeush, twórcy – może nie tworzy on w ulubionej mi stylistyce, ze względu na „intensywność” brzmień, ale nie razi, a to już naprawdę bardzo dużo! To tyle, jeśli mowa o polskich projektach. Manekiny flirtują również z obcokrajowcami i emanacją tego flirtu jest choćby materiał Floriana Filsingera – mamy tu do czynienia z nieco bardziej eksperymentalnym materiałem…

My, polacy, mamy to do siebie, że bardzo rzadko lubimy interesować się tym, co sami robimy – nie inaczej jest z 49m… Trudno wypatrzeć w sieci jakiekolwiek informacje na temat tego zasługującego na uwagę miejsca. Zapraszam zatem do ściągnięcia tego, co oferuje oficyna, do jakiejkolwiek reakcji… Lepiej, żeby coś się nie spodobało, niż aby przechodzić obok tego obojętnie – bo w tym akurat jesteśmy mistrzami. (micwo)


http://49manekinow.net/

10:15, michalwolski , Netlabele
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 kwietnia 2008
Nielekko

Dzisiaj chciałbym przedstawić bardzo ciekawe, nawiasem mówiąc najnowsze (na dzień 14 kwietnia 2008), wydawnictwo polskiego netlabelu Equaliteq. EP-ka, o której mowa, autorstwa projektu Terminus, z numerem katalogowym 23, nosi tytuł „Four beauties” i składa się właśnie z… czterech utworów (układają się one swoją drogą w zwrot „You cannot resist me”). Tak, jak okładka niekoniecznie przekonuje do pobrania całości materiału, wcale nie ze względu na jej „głównego bohatera”, a raczej z uwagi na wykonanie, tak to, co znajdujemy w głośnikach po naciśnięciu „play”, zdecydowanie wybór uzasadnia.
”Four beauties” to dość ciężki minimalistyczny materiał, momentami psychodeliczny, zawsze jednak przestrzenny, gdzie czuć dbałość o szczegół. Odnajdziemy tu – i w moim przypadku było to pierwsze, co rzuciło mi się w uszy – „berlińskie”, postindustrialne wpływy, realizowane notabene bardzo sprawnie. Całość tworzy bardzo mroczny, mglisty „tresorowy” klimat, który może na dłuższą metę jest zbyt intensywny, by do niego wracać, ale z pewnością nie może to wpłynąć na decyzję, by przejść obojętnie obok „Four beauties”. To kawał(ek) bardzo dobrej muzyki, bardzo ciekawie zrealizowanej i co ważne nienużącej – choć monotonnej. (micwo)

http://www.netlabel.pl/equaliteq.html

16:26, michalwolski , Release"y
Link Komentarze (1) »
niedziela, 06 kwietnia 2008
Podróż sentymentalna

Zebrało mi się tym razem na wspomnienia… Kiedy tak sięgnę pamięcią do tego, na co bezpośrednio wskazuje twórczość muzyków labelu Rohformat, przypominam sobie całe długie godziny spędzone w dusznych oparach postindustrialnych technicznych brzmień, najczęściej rodem z Berlina. Przypominam sobie wszystkie niezwykłe chwile i odczucia, które kształtowane były przez grupę wizjonerów – pozwolę sobie tak ich nazwać – którzy, mając do dyspozycji proste automaty perkusyjne i syntezatory nieoferujące tak zaawansowanych możliwości jak dziś (to jednak pozwoliło na wykształcenie pewnego określonego, bardzo łatwo rozpoznawalnego brzmienia), potrafili wyczarować niezwykłe, pełne energii, przestrzeni i tajemnicy utwory określane jako „techno” czy jak tam inaczej… Mam tu oczywiście na myśli artystów wydawnictwa Tresor, choćby takich, jak Cristian Vogel, którzy bardzo wyraźnie wpisali się do historii muzyki współczesnej. Z pewnością znajdą się głosy, mówiące że to, co tworzyli, niełatwo czasem nazwać muzyką rozumianą „melodycznie”, w każdym razie ich wielki udział w rozwoju nurtu muzyki tanecznej końca ubiegłego wieku, który wciąż skutecznie przekształca się i redefiniuje, jest niewątpliwy i niezaprzeczalny.

Cały ten przydługi wstęp poświęciłem niemieckiemu wydawnictwu Rohformat, które bez dwóch zdań zasługuje w moim nieskromnym odczuciu na uwagę… Nie czeka nas tu w żadnym wypadku odpoczynek, choć nierzadko mamy do czynienia z utworami lżejszymi, nieco mniej dzikimi. To, co stanowi rdzeń materiału oferowanego przez Rohformat, stanowi muzyka techno z „tresorowo-undergorundowo-resistance’owym” zabarwieniem (dla mniej zorientowanych Tresor i Underground Resistance to jedne z najmocniejszych filarów muzyki techno, które wpłynęły na rozwój choćby takiego gatunku, jak minimal techno). Prawdą jest, że czasami wpływy Jeffa Millsa czy wspomnianego już Vogla są w pracach ludzi oficyny Rohformat tak silne, że można dosłownie skojarzyć utwory, które były bezpośrednią inspiracją, to jednak warto zanurzyć się w te mętne, niezbyt przejrzyste wody i oddać się dzikim, nieokrzesanym, surowym brzmieniom tego, co zwykliśmy określać mianem „techno”.

Jest jeszcze jedna korzyść, poza zupełnie – choćby dla mnie – sentymentalną… chodzi tu o korzyść edukacyjną ;) Dzisiaj sam termin „techno”  tak często jest używany, że nierzadko trudno właściwie dociec, do czego się odnosi… Niech zatem spotkanie z przewodnikami Rohformatu będzie swojego rodzaju wycieczką do korzeni – tu naprawdę jasno widać, co Juan Atkins czy Kevin Saunderson (ten w nieco lżejszej i bardziej pogodnej, „detroitowej” atmosferze) określali ok. 30 lat temu mianem tego pojemnego określenia, jakim jest „techno”…

Miłego smakowania… (micwo)

http://rohformat.de/

PS. Co do utworów, które bardzo łatwo skojarzyć z numerami wydanymi choćby przez Tresora czy UR w latach dziewięćdziesiątych, podpowiem tylko, że mam tu na myśli 20 ostatnich release’ów Rohformatu ;) Kto ma ochotę zasłuchać się w muzyce tego niemieckiego netlabelu i wskazać na pierwowzory, zapraszam do pozostawienia śladu w komentarzach. Pzdr.!

22:35, michalwolski , Netlabele
Link Dodaj komentarz »
sobota, 29 marca 2008
Netlabel w eterze

Mam tę przyjemność, że jutro od godziny 18 będę współprowadził audycję radiową w Tok FM pt. "Blogerzy czy blagierzy" w ramach projektu Radioblox, do którego zostałem zaproszony. Poza różnymi ciekawymi tematami dotyczącymi blogosfery, poruszona zostanie również sprawa muzyki i jej dystybucji - tak w "klasycznych" ramach, jak i dzięki wydawnictwom wirtualnym, czyli netlabelom. Zapraszam do słuchania, komentowania itd. (micwo)

14:42, michalwolski , Imprezy
Link Komentarze (7) »
 
1 , 2 , 3 , 4