|
netlabel.blox.pl to blog, którego zadaniem jest informowanie o twórczości muzyków skupionych wokół niezależnych wytwórni... całej sceny netaudio. interesować nas będzie minimal, electro, techno i disko w każdej postaci. pozwolimy porwać się wibrującym ambientowym pejzażom, a na samą myśl o brzmieniach tb 303 zjeżą nam się włosy na głowie. niech wirtualne labele będą jeszcze bardziej widoczne a muzyka jeszcze łatwiej dostępna! współpracujmy...
środa, 12 sierpnia 2009
dość Netlabel.blox.pl
jak w tytule wpisu. ten serwis kończy swoją działalność. nie pojawi się już żaden wpis pod tym szyldem. po długich rozmyślaniach, biciu się z myślą tą i tamtą, uznałem, że formuła, którą określiłem z górą dwa lata temu, wyczerpała się. wpierw postanowiłem po prostu pisać o techno, o jego wszelkich niebanalnych przejawach, już dawno temu, ale do skutku to postanowienie nie doszło. trafiłem bowiem na masę pięknej muzyki, która stworzona została przez artystów, których postawa mnie urzekła. mowa o netlabelach... zacząłem zatem porządkować swoje w tej materii myśli, wyciągnąłem wnioski, coś tam sobie wymyśliłem i powstał Netlabel.blox.pl. przez dwa lata, mniej czy bardziej regularnie, niestety z wielu względów z naciskiem na "mniej", powstawały wpisy dotyczące twórczości nie do końca zależnych artystów (bo w końcu zależność od netlabelu również występuje, ale zupełnie na innym poziomie niż w przypadku tradycyjnego wydawnictwa płytowego). po dwóch latach zbierania do kupy tego, co robi na mnie wrażenie, i oddzielaniu od morza jałowej masy - z przewagą tego drugiego - postanowiłem jednak zawiesić swoją dotychczasową działalność w takiej a nie innej ramie. czemu? temu, że uważam dziś, że dzielenie muzyki na darmową i płatną jest kompletnie nieuzasadnione. jest wiele czynników, które decydują o wyborze określonej drogi - w przypadku tak muzyka, jak i wydawcy - to w sumie banał, owszem. muzyk, jak każdy człowiek, musi z czegoś żyć i jeden swoją muzykę sprzedaje, inny nie. nie chcę jednak, ponieważ nie mówimy tu o muzyce wielkich wytwórni i artystów noszących złote sygnety, dzielić brzmień ze względu na ten czynnik. "płatne" czy "bezpłatne" od tej pory będzie rzeczą drugorzędną. oczywiście wciąż pisał będę o muzyce netlabeli, a nawet głownie tym będę się zajmował, ale już nie z takim sztywnym zacięciem. jeśli wspaniały utwór zostanie nagrany w wydawnictwie X i będzie można kupić go za Y w sklepie Z, napiszę o tym. jest jednak rzecz, która nie obędzie się bez dyskusji - mam wrażenie, że muzyka, która jest obecnie dystrybuowana w płatnych kanałach, często jest po prostu wyższej jakości. wchodzi tu w grę zwyczajna, prosta zasada - w chwili, gdy w grę wchodzi wymiana dóbr, wszystkie strony nagle stają się bardziej czułe na najważniejszy element całej transakcji, czyli jakość (chciałbym jednak, abyśmy położyli nacisk na słowo "często", a nie "zawsze" - są przykłady takich wydawnictw netlabelowych, które mogą być spokojnie tłoczone na płytach i takich przykładów jest masa). nowy serwis funkcjonuje pod nazwą MinimumMaximum.blox.pl - znajdziecie tam wszystkie wpisy (poza informacjami dotyczącymi imprez itp.) publikowane na Netlabel.blox.pl. dziękuję wszystkim, którzy obserwowali i komentowali to, co czasem wspólnie z Memhwą tworzyliśmy (wkład Błażeja w skrzydło tech-dubowo-ambientowe jest wielki i bardzo mu dziękuję za wpisy, które poczynił). dziękuję za uwagi, cenne wskazówki i wszelkie wyrazy wsparcia. teraz będzie się działo to samo, ale już w nieco bardziej otwartej formie... już nie sama idea dystrybucji muzyki będzie trzonem i rdzeniem projektu, ale same brzmienia. na tym zależy mi najbardziej. po tym nieco płaczliwym wstępie, wynikającym jednak z trudnej i stawiającej moje poszukiwania w zupełnie nowym świetle decyzji, zapraszam na strony nowego serwisu... mam nadzieję, że znajdziecie tam coś ciekawego do przeczytania. MinimumMaximum.blox.pl będzie serwisem, który odnosić się będzie do elektronicznej muzyki w sieci. i tyle... zapraszam! mw
kliknij niżej, by przejść do serwisu:
piątek, 17 lipca 2009
mały wóz
są takie dni, kiedy ni stad ni z owąd w ręce wpada mi dużo dobrej muzyki. któregoś razu tak właśnie się stało... nie pamiętam, jaki to był dzień, nie wiem, który miesiąc, ale wiem, cóż to była za muzyka. mroczne minimalistyczne techno, okraszone głębokimi przestrzeniami, delikatnymi klikami, wyważonymi liniami basowymi... doznania, których strzępy opisały poprzednie słowa, zapewniły mi nagrania artystów skupionych wokół argentyńskiego projektu Littlebus Rec. - interesującego, moim zdaniem, wydawnictwa. historia powstania "Małego Wozu" jest dość zabawna, choć znamienna dla ery internetu - dwóch obcych sobie ludzi, po długich rozmowach z użyciem MSN, postanowiło rozpocząć projekt muzyczny i... rozpoczęli go. nie jest łatwo dowiedzieć się, kiedy dokładnie to wydarzenie miało miejsce, ale jego efekty są miłe. poza interesującymi brzmieniami, chciałbym też zwrócić uwagę na świetną, moim zdaniem, i co najważniejsze - spójną - identyfikację wizualną całego labelu... dużo kolorów i przyjazne kształty, mi przynajmniej, umilają pobyt "w progach" labelu.
sobota, 13 czerwca 2009
deeep
dzisiaj chciałbym zaprosić w progi niemieckiego wydawnictwa skupionego wokół głębokich brzmień. deep techno, deep house, tech-house to gatunki, które w Auflegware, o którym mowa, bardzo często realizowane są na wysokim poziomie. obecnie w portfolio netlabelu znajdują się utwory 21 artystów, ale szczególnie radzę przyjrzeć się twórczości Fabiana Bohma i Anneke Laurent... choć większość znanych mi wydawnictw tego właśnie labelu zasługuje na uwagę.
piątek, 08 maja 2009
Dry drums 1
zanim przedstawię obiecane deepowe wydawnictwa, zapraszam do posłuchania setu otwierającego cykl pt. "Dry drums"... w swoich setach będę prezentował opisywaną na stronach Netlabel.blox.pl muzykę wytropioną pośród najróżniejszych netlabeli. set otwierający, z numerem jeden, skupia się na twórczości artystów takich wydawnictw, jak Unfoundsound i Tropic. masa pięknego minimal techno... zapraszam do słuchania i dzielenia się opiniami... set "Dry drums 1" jest do pobrania tu: http://rapidshare.com/files/230555945/Dry_drums_1_-_netaudio_compilation_-_Michal_Wolski.zip
pozdr., mw
czwartek, 30 kwietnia 2009
szok
tak długo nic nie piszę, że w końcu zostanę z tym swoim blogiem wywalony z całego internetu... warto jednak było milczeć, bo zbiory, którymi już wkrótce się podzielę, odebrały mi mowę... trudno cokolwiek powiedzieć w obliczu tylu niezwykłych brzmień. spodziewajcie się dużej dawki deep techno i minimal techno - czego w sumie i tak najwięcej w tej surowej tekstowej przestrzeni. aha... jeszcze jedno. już niedługo ruszy pełną parą dział "Sety", skąd można będzie pobierać pliki dźwiękowe zawierające wybór najciekawszych - naszym zdaniem - utworów opisywanych netlabeli. do wkrótce! mw
czwartek, 05 marca 2009
wieści z frontu
dzisiaj słuchamy muzyki gruzińskiego (net)labelu Front Rec - jest to wydawnictwo półkomercyjne-półbezpłatne (podobnie funkcjonuje choćby Italo Business czy od pewnego czasu również Thinner). warto zajrzeć na strony wydawnictwa, ponieważ artyści skupieni wokół niego wiedzą, jak "powinno" brzmieć minimal techno, micro house, tech-house itd. - hipnotycznie, pękająco-skwiercząco, rytmicznie do granic, eksperymentalnie... to chyba jedyne słowa, jakimi da się opisać kompozycje muzyków publikujących pod szyldem Front Rec. polecam szczególnie trzecie wydawnictwo w katalogu bezpłatnym (netreleases) - od tej pozycji rozpocząłem współpracę z tym labelem i to właśnie szczególnie zapadło mi w pamięć. saccro Bros - "Dry cleaning EP" (modelowa EP-ka, cztery utwory), czyli właśnie numer trzeci, to suchy minimal, świetnie nadający się tak do słuchania, jak i tupania nogą czy czymtamkolwiek innym... szczególnie polecam utwór "Essorage", gdzie niemieckojęzyczny wokal idealnie uzupełnia elektryczne przestrzenie, a te świetnie dopełniają urywane dźwięki mowy. utwór bardzo transowy, rozkręcający się na długim odcinku czasu, bez wątpienia jeden z ciekawszych punktów katalogu netlabelu... na uwagę zasługuje też dizajn strony - jest spójny, a to wystarczy (reszta to już kwestia gustu, czyli rzecz najmniej istotna;) (mic)
wtorek, 30 grudnia 2008
prezent
kończy się rok. zmieniamy kalendarze. według mnie żadna to okazja, nic specjalnego, ale wartoby jednak pójść za stadem i dla świeżości coś z tego tytułu wykombinować... niedawno mieliśmy święta, które wszyscy na różne sposoby przeżywamy. zwykle tym najróżniejszym, płytszym, głębszym czy zupełnie niezwiązanym z jakimkolwiek poczuciem głębi odczuciom towarzyszy proces obdarowywania siebie nawzajem najróżniejszymi, mniejszymi czy większymi podarunkami. mamy zatem okazję podwójną, by coś wykombinować. z tego tytułu mam dla Was, szanowni odwiedzający ten blog, prezent... nie jest to prezent, który sam spreparowałem, ale czuję się jak lejek, przez który ta mikstura w wasze ręce zostanie przelana, co i tak mnie cieszy. poprosiłem jakiś czas temu Rafa Mickiewicza, którego niektórzy z Was mieli okazję słuchać na żywo w czasie imprezy, którą razem z moimi bliskimi przyjaciółmi organizowałem w warszawskim Saturatorze, o to, by nagrał set. poprosiłem, żeby przedstawił swoją wizję któregoś z omawianych na stronach Netlabel.blox.pl netlabelu w formie kilkudziesięciominutowej selekcji najsłodszych kąsków. ku mojej radości Raf tę prośbę przyjął i przygotował coś, co z wielkim zadowoleniem chcę oddać w Wasze ręce. set, do którego link znajduje się niżej, to kompilacja najciekawszych zdaniem Rafa utworów dostępnych w katalogu labelu Italo Business, czyli nie lada gratka... kawał dobrej muzy, dynamicznej, zaskakującej i elektryzującej, a co najważniejsze - świetnie złożonej w jedną zwartą całość. marka IB świadczy sama o sobie - tym bardziej się cieszę, że tak mocnym akcentem mam radość otworzyć cykl, który skutecznie na stronach blogu będzie rozwijany. od tej pory będą tu publikowane esencjonalne sety charakteryzujące pokrótce labele, które leżą w przestrzeni naszych zainteresowań. będą tu publikowane takie zlepki, które dadzą Wam, bez konieczności specjalnego zagłębiania się w zasoby netlabeli, przedsmak tego, co zostawili po sobie najróżniejsi artyści. zapraszam tym samym do pobrania i komentowania pracy Rafa Mickiewicza... czekam też na Wasze propozycje kolejnych labeli, które warto opisać, ale i tych, które warto przedstawić w formie setu. jeśli ktokolwiek z Was miałby ochotę zaprezentować swoją muzyczną wizję tu, na stronach blogu, proszę o przesyłanie propozycji :) mam nadzieję, że uda się nam wspólnie zbudować ciekawy dział zawierający oprócz opisów netlabeli i linków do nich również żywą muzykę... zapraszam zatem do pobierania setu i do współpracy. (mic) (aby rozpocząć pobieranie, kliknij cover)
NETLABEL.BLOX.PL pres. RAF MICKIEWICZ in the mix - italo business compilation: 1.Shof 3 - Dj Dandi & Ugo
wtorek, 09 grudnia 2008
patrząc wprzód
jakiś czas temu dotarła do mnie płyta niejakiego Lukeing Forward, czyli warszawskiego producenta, Łukasza Wasilewskiego, wydana pod skrzydłami niemieckiego netlabelu Rec72. płyta o tyle ciekawa, bo odwołująca się do głębokich i - zdaje się - niewyczerpywalnych gatunków, jak ambient czy downtempo, które zawsze otwierają wielką przestrzeń przed twórcą (przy downtempo załóżmy jednak mały cudzysłów, bo jest to określenie, które często kojarzy się z "laundżowymi" tandetnymi brzmieniami... odniesień do nujazzu czy trip hopu, co można czasem wyczytać w recenzjach, nie widzę, ale zostawmy to, bo trudno tu cokolwiek powiedzieć... czym jest nujazz, podobnie jak w przypadku acid jazzu, kiedy to wszystko może być "acid czymśtam" czy "nuczymśtam", mało kto wie. a trip hop? zupełnie inna rytmika... zostawmy zatem te odniesienia z boku). teraz tylko pytanie, czy autorowi udało się sprostać zadaniu?
http://rec72.net/media/releases/lukeingforward/lukeing_forward-Wandering_in_Urban_Fog.zip
czwartek, 20 listopada 2008
sama esencja
po odkryciu tego netlabelu pomyślałem - "odlot". chciałbym dzisiaj polecić fantastyczny, moim zdaniem, label nazwany przez jego twórców nie inaczej, jak Essential Reload Recordings. jeśli przyjrzymy się pierwszemu członowi nazwy i muzyce, która publikowana jest na stronach wydawnictwa, okaże się, że wszystko się zgadza. mechaniczne, minimalistyczne, bardzo często eksperymentalne brzmienia rytmiczne... esencja współczesności - przynajmniej w muzyce elektronicznej. zawsze głupio mi tak wychwalać labele, ale przykro mi - nie da się inaczej w tej sytuacji. to naprawdę fantastyczna oficyna, która ma do zaoferowania bardzo interesujące brzmienia. aby od razu przekonać się, jaki charakter ma muzyka prezentowana przez artystów Essential Reload Recordings, proponuję wpierw pobrać wydawnictwo z numerem katalogowym 07 - zbiera ono utwory najciekawszych muzyków ERR. perełka! lubię takie labele... (mic)
wtorek, 04 listopada 2008
z kopa
Kicksomatic to polski netlabel oferujący brzmienia z pogranicza minimal techno, click'n cuts czy deep tech. postanowiłem bliżej przyjrzeć się temu, co na światło dzienne wyszło spod skrzydeł tej niewielkiej polskiej oficyny, po przesłuchaniu szóstego wydawnictwa autorstwa Toma Moslera – jednego z dwojga artystów publikujących właśnie pod szyldem Kicksomatic. „Robotic figures”, bo o tym wydawnictwie mowa, to trzy utwory, pełne energii i tajemniczości. transowość, mechaniczny rytm, metaliczne brzmienia... wszystko to składa się na kawał dobrego techno - dwa pierwsze utwory rozgrzewają atmosferę, by w trzecim, finałowym "wait robot" rozpieprzyć wszystko w drobny mak, oczywiście w pozytywnym sensie (proszę mi wybaczyć słowo, które jest dość średnio eleganckie, ale trudno mi było mniej ekspresyjnie wyrazić, co się dzieje w związku z tym kawałkiem). pozostałe pozycje w katalogu Kicksomatic też dają radę – oprócz pozostałych utworów Moslera znaleźć można również dźwiękowe pomysły drugiej postaci labelu, czyli Boqusi (również interesujące "melodie"). PS. cieszy fakt, że kolejny raz udało mi się trafić na dobre, rodzime techno... takie właśnie patriotyczne odczucia mi się rodzą :D
czwartek, 16 października 2008
dość lekko
Debun to netlabel serwujący bardzo eklektyczny, dość lekki i barwny zestaw technicznych brzmień spod znaku electro house, tech house czy – nawet – minimal techno (choć ten ostatni gatunek nie jest tu specjalnie często wyzyskiwany i można by założyć cudzysłów na tę nazwę w przypadku Debun). na stronach tego niewielkiego labelu znajdziemy kilka całkiem interesujących utworów, ale ja musiałem się nieźle naszukać, żeby cokolwiek wygrzebać. chciałem już odłożyć na bok to wydawnictwo – nie ze względu na słaby poziom techniczny wykonywanych utworów, a raczej na to, że coś, co nazywam gustem, każe mi się rozglądać w nieco innych kierunkach – ale nagle, zupełnie niespodziewanie, jak grom z jasnego nieba wpadła mi w ręce EP-ka pt. „drugeliu plasnosiu” projektu (brzmi jakoś tak bałtycko) Kondencuotas Pietas… gdybym rozpoczął jej słuchanie od innego utworu niż „sphericcity” zapewne nie doczekałbym tej ‘piosenki’, ale stało się tak – szczęśliwie dla mnie – że wpierw zupełnie opacznie uruchomiłem ten „okrągły”, sferyczny utwór. jedyne określenie, jakie znajduję na jego określenie, to „rewelacja”. kawałek jest w pełni skończony, niczego mu nie brakuje, feeria barw, dynamika, bogactwo brzmień... jest to całkiem świetna robota. co do trzech pozostałych numerów pozwolę sobie milczeć, bo to zupełnie nie moje terytorium. warto odwiedzić Debun choćby dla tego jednego, electro house’owego utworu, trochę lounge’owego, miękkiego, dość delikatnego, a jednocześnie zadziornego przez zastosowaną mocną linię basu. reszta? oceńcie sami… zapewne wierni czytelnicy tego blogu będą zawiedzeni, bo wszyscy zdążyliśmy przyzwyczaić się głównie do minimalowych, klikowych, czasem nieco głębszych brzmień, a tu, w labelu Debun, raczej tego nie znajdziemy. dla „sphericcity” warto jednak, moim zdaniem, odwiedzić ten label. (mic) PS. jeśli znajdziecie coś równie ciekawego jak wg mnie „sphericcity”, dajcie znać… ;)
wtorek, 07 października 2008
tylko i aż tyle
dziś mamy dla Was rosyjski netlabel Cism. co ma nam do zaoferowania? nie chcę zaczynać tej recenzji od negatywów, ale na pewno nic odkrywczego. jeśli macie ochotę na porządny, głęboki dubtech czy klimatyczny ambient - Cism jest wydawnictwem dla Was. wśród artystów prezentowanych przez rosyjskie wydawnictwo znajdziemy kilka znanych pseudonimów, jak i sporo szerzej niespotykanych. Cism to po prostu dobry label - nic więcej, nic mniej. (mhw) [Dubtech, ambient]
piątek, 19 września 2008
klein, harry klein
dość już składania życzeń, podziękowań i wszelkich serdeczności! ;) jest mi bardzo miło, czuję się wzruszony i "wogle"... na rozpoczęcie drugiego roku działalności mam dla Was porcję fantastycznej minimalowości... aż mi wszystko skwierczy na samą myśl o tym, co znajduje się pod adresem wklejonym na końcu niusa... odlot. częstujcie się, zapraszam... tym razem chciałbym nawiązać do nagrań publikowanych na stronach netlabelu Harry Klein Networks. po godzinach spędzonych w towarzystwie takich artystów, jak znana choćby z labelu Igloo Rec. - świetnego notabene - Violett czy Savas Pascalidis nagrywającego dla Gigolo Rec., nie jestem w stanie oderwać się od utworów opublikowanych na stronach oficyny. jeśli mowa o jakości nagrań, jest jak zawsze - czasem coś zdaje się bardziej, czasem mniej ciekawe, ale zawsze na wysokim poziomie. Harry Klein to kilka godzin fantastycznego, skwierczącego, chrupiącego, a jednocześnie do granic tłustego minimal techno. jestem pewien, że każdy miłośnik muzyki spod tej, dość mrocznej momentami, gwiazdy będzie bardzo zadowolony. studiowanie zawartości HKN polecam rozpocząć od utworu pierwszego z pierwszej kompilacji otwierającej katalog - Agnes "4 Ever Deep"... jest to absolutna rewelacja.
sobota, 06 września 2008
stuknął rok
zupełnie zapomniałem, że niedawno wydarzyła się "rzecz" wielka, zupełnie mnie zaskakująca i przede wszystkim dająca dużo radości, satysfakcji i czego tam jeszcze... mianowicie, Netlabel.blox.pl obchodził 12 lipca bieżącego roku swoje pierwsze urodziny. kiedy tak popatrzę na to, co wspólnie udało nam się stworzyć, kiedy pomyślę, że przez rok znajdowaliśmy czas i energię, by pisać i czytać o muzyce, o muzyce niełatwej, kierowanej do niewielkiej tak naprawdę grupy odbiorców, pojawia się szczery uśmiech na twarzy. tym większy on jest, kiedy zerkam na listę tego, co wciąż nie zostało opisane, opublikowane i przesłuchane, a co z pewnością zostanie właśnie tak potraktowane... cieszy mnie ogromnie, że przez ten rok miałem przyjemność przeżywać z grup(k)ą ludzi to wszystko, co jest piękne i warte uwagi, gdy mówimy o muzyce elektronicznej publikowanej w netlabelach. chciałbym z miejsca podziękować wszystkim tym, którzy odwiedzali tego bloga, krytykowali go, chwalili, radzili w związku z nim i wspominali o tym, czego mu brakuje, czego ma za dużo i o czym warto by napisać. chciałbym przede wszystkim podziękować Błażejowi (mhw), współtwórcy projektu 16Wersów, głównemu, a obecnie nieco mniej aktywnemu, współpracownikowi Netlabel.blox.pl, który znajdował czas, by wskazywać tę elektronikę, którą widział jako interesującą i - co ciekawe - nigdy się nie mylił ;), Rafowi Mickiewiczowi [ Myspace.com/rafmickiewicz ], który choć może nie pisał, to jednak dawał stale o sobie znać, a także Mlonxowi [ Netmuzyka.com ] i Patrykowi Gałuszce [ Pga.blox.pl ] za komentarze i inspirujące rozmowy na temat netaudio i netlabeli (może nie było ich za wiele, ale były za to bardzo wartościowe)... dzięki też należą się Stefanowi Formalinie (form), który jakiś czas temu dołączył do grona współpracowników Netlabel.blox.pl [ TU znajdują się pierwsze jego rekomendacje ] i który, mam nadzieję, pisać będzie dla nas tak często, jak to tylko możliwe. dzięki też za wsparcie i trafne uwagi należą się LeConnaisseurowi (cholera wie, czy dobrze to zapisałem) [ Myspace.com/cassetteboi ], Pawłowi [ Zabojcatrolli.blox.pl ], który obiecał, że od czasu do czasu coś napisze (jest już jeden tekst, który wkrótce ujrzy Wasze oczy;) oraz Marcinowi Niewęgłowskiemu [ Joilet.blox.pl ] za słowa wsparcia i za ciekawy blog również muzyce poświęcony... mógłbym tak dziękować i dziękować. na pewno o kimś zapomniałem, na pewno coś pominąłem. przepraszam zatem wszystkich tych, którzy czują się przeze mnie pominięci... (ten wątek można modyfikować, zatem proszę mi przypomnieć, jeśli o czymś zapomniałem:) rzadko mam poczucie, że dzieje się coś ważnego, naprawdę fajnego, czemu warto w pełni poświęcać serce i energię - a tu, prowadząc ten blog, przy Waszej pomocy, mam właśnie takie przekonanie. brzmi to może bardzo patetycznie, ale za dużo te piękne brzmienia, o których tu wspominamy, znaczą, by starać się mówić "skromnie". nie będę silił się na jakąkolwiek skromność. jest mi okropnie miło... WIELKIE DZIĘKI! michał wolski (mic) PS2. jak zwykle czekam na rekomendacje, na informacje o tym wszystkim, co można wygrzebać w sieci, co elektroniczne i warte zakochania... o wywierających mniejsze wrażenie tworach pisać nie ma sensu - za dużo tego wszystkiego :) jeszcze raz dzięki!
czwartek, 04 września 2008
mała zmiana
wprowadziłem małą zmianę w strukturze tego blogu, która, mam nadzieję, umili nam nawigację i szperanie w zasobach netlabeli. mianowicie po prawej stronie, w kolumnie "- netlabele alfabetycznie -", zamieściłem linki do wszystkich wpisów poświęconych wszystkim netlabelom, które dotychczas nas interesowały. tym samym nie trzeba już tonąć w morzu - no, może nie w morzu, ale na pewno jeziorze - wpisów i wygrzebywać to, co nas (może) (za)interesuje. teraz wystarczy kliknąć niezłą nazwę i już :D aha... i proszę komentować! za mało komentarzy! wciąż za mało :) strasznie pozdrawiam, mw
poniedziałek, 01 września 2008
krótko i formalnie
do grona współpracowników Netlabel.blox.pl dołącza Stefan Formalina, znany tu i ówdzie jako ten, który maluje, miksuje, przerabia, nadrabia i w dodatku kocha wszystko. jak sam powiedział, od czasu do czasu będzie nas raczył swoimi netlabelowymi znaleziskami - trzymam go zatem mocno za słowo i wierzę, że nastroi nasze uszy nie raz na wyjątkowej urody dźwięki. teraz, oddaję mu głos... Panie Stefanie, zapraszam do mikrofonu...
już od dawna sieć żyje muzyką. powstają nowe labele, netlabele, portale dotyczące muzyki elektronicznej, wszystko to pulsuje swoim niezwykłym rytmem. dzieje się to tak dynamicznie i szybko, że czasem nie zauważamy, jak niektóre z tych platform dokonują żywota w swoim cyfrowym świecie, inne natomiast zdają się czuwać w jakimś terminalnym półśnie. nie będę się nad Wami pastwił opisami artystów czy osobistymi wywodami na temat konkretnych wydawnictw, po prostu sprawdźcie i oceńcie sami... chciałbym jednak zaproponować „współpracę” z kilkoma, naprawdę znakomitymi, moim zdaniem, netlabelami. - pierwszy z nich to pogrążony w swoistej komie label pod nazwą (cudzysłowy niezbędne) „–N” [ http://minusn.com/en/releases.html ] w szczególności polecam obie kompilacje. - w podobnym stanie znajduje się Monohm [ http://www.monohm.com/index2.htm ], label dla miłośników elektroniki z pogranicza eksperymentu. - w swoim cyfrowym niebie, bo to należało się jak najbardziej, znajduje się platforma Minlove. co prawda już od dawna nie jest aktywna, ale w sieci istnieje – gorąco ją polecam. znalazły tam swoje miejsce znakomite wydawnictwa z najwyższej półki, można przeczytać też kilka ciekawych tekstów [ http://www.minlove.net/ ]. - na koniec chciałbym podzielić się z Wami gwiazdką, która żyje i pulsuje wśród dziesiątek jak nie setek powstających ciągle netlabeli, jest Cism. jego twórcy oferują ciekawe wariacje na temat nurtu tech.dubowego. [ http://www.cismsound.net/ ] (form)
piątek, 22 sierpnia 2008
(nie)monotonnie
jedno z dziwniejszych miejsc, jakie miałem okazję poznać... Monotonik, bo o tym netlabelu mowa, to zbiorowisko tak odległych od siebie chwilami brzmień, tak bardzo zróżnicowanych, że właśnie to zróżnicowanie i pozorna niekonsekwencja są jego największą siłą. muzyka zgromadzona na stronach Monotonika oparta jest przede wszystkim na brzmieniach syntezatorowych, gdzie główny motyw stanowi melodia, a nie sama rytmika i jakiś ogólny koncept, co jest siłą minimalu, którego w Netlabel.blox.pl pełno. warto zajrzeć na strony labela, mimo niektórych nieudanych do końca, moim zdaniem, utworów (zbyt „naiwnych” w swojej warstwie melodycznej... nie będę tu jednak podawał przykładów negatywnych, a jedynie pozytywne), przede wszystkim ze względu na dbałość kompozycji. muzyki spod znaku Monotonik, kiedy już uda się trafić na te ciekawe numery (które stanowią większość), słucha się bardzo dobrze – zróżnicowanie brzmień, dynamika, sprawność kompozycyjna... wszystko to zwraca uwagę i w takich utworach, jak choćby zgromadzonych w wydawnictwie z numerem 199 emanuje w całej swojej pełni. nawiasem mówiąc Delayscape, bo do tego wykonawcy właśnie odnosi się numer katalogowy 199, to według mnie jeden z najciekawszych projektów Monotonika. electro najwyższej próby, nieco melancholijne, ale zawsze metaliczne, syntezatorowe, ciepłe w brzmieniu i lekko przestrojone – absolutna klasyka. nie dość, że brzmi świetnie, to w dodatku wpada w ucho (od strony melodycznej). polecam rozpocząć współpracę z Monotonikiem właśnie od numerku 199... świetna robota. (mic)
[electro, techno, ambient, electronica] http://www.mono211.com/index.html fdd6ede1b5781993e879c8a716c7f227
wtorek, 05 sierpnia 2008
randomize
proponuję przyjrzeć się dzisiaj grupie artystów skupionych wokół wydawnictwa, które swoją bazę zlokalizowało w samym Detroit, wiadomo gdzie. nazwa jednak i tradycyjne, muzyczne korzenie, do których odnosi miasto maszyn, nieco mijają się z materiałem, który znajdziemy na stronie netlabelu Random Access Recordings.
wtorek, 29 lipca 2008
inaczej niż zwykle
dzisiaj inaczej niż zwykle. zamiast recenzji konkretnego wydawnictwa czy opisu netlabelu, zapraszam do ściągnięcia genialnego w moim odczuciu klikowego, minimalistycznego, a jednocześnie głębokiego, hipnotycznego setu autorstwa Dandi e Ugo ze wspaniałego labelu Italo Business. czeka Was ponad 60 minut świetnej, bardzo rytmicznej elektroniki spod znaku włoskiego netlabelu specjalizującego się w brzmieniach minimal techno. według mnie set na piątkę... czy tam szóstkę nawet. smakowitości same. (mic) http://www.italobusiness.com/podcast/summer_dj_set_2008_dandi_ugo_ItaloBusiness.mp3
czwartek, 17 lipca 2008
nowe w Eqq
Na stronie polskiego netlabelu Equaliteq ukazała się EP-ka
polskiego producenta - Naucca. Materiał o tyle ciekawy, że w całości oparty na
loop packch i samplach pochodzących ze strony Beatmatch.info – choć ja
osobiście nie popieram takich form tworzenia, warto przyjrzeć się, co też
wyszło spod rąk tego artysty… "Beatmatch.Info Sessions vol.1" zatem to pierwsze z serii wydawnictw promujących tę nową multimedialna platformę. Projekt ma na celu dostarczenie świeżych loopów producentom. Płyta dostępna na stronach Equaliteq. Wszystkich chętnych, którzy mają ochotę spróbować swoich sił w tworzeniu muzyki elektronicznej z gotowych sampli i loopów odsyłamy do http://www.beatmatch.info/ (mic)
sobota, 12 lipca 2008
insectorama
jakiś czas temu naściągałem masę świetnych minimalowych brzmień, które, jak potem się okazało, pochodzą z zapomnianego przeze mnie zupełnie, niemieckiego netlabelu. mowa o założonym przez Markusa Masuhra w 2006 roku w Lipsku wydawnictwie Insectorama. na stronach tej oficyny czekają na nas tak utwory samego założyciela, notabene bardzo ciekawe, jak też artystów z najróżniejszych stron świata. znajdziemy pośród nich takich muzyków, jak Denoize, Funkatron, Jens Lewandowski, Laura Palmer, Sven Laux, Taras czy Manu Bermejo. wymienieni twórcy w swoich utworach oscylują głównie między takimi rodzajami muzyki minimal techno, jak click'n cuts czy glitch, ale znajdziemy też wiele realizacji nieco spokojniejszych, bardziej przestrzennych, momentami wręcz ambientowych (choć są to nieliczne przypadki i trzeba nieco „ambient” nagiąć, żeby pasowało;). proponuję rozpocząć współpracę z dźwiękami serwowanymi przez muzyków Insectoramy od utworu „minkafinka” Tarasa (obie nazwy brzmią nieco od czapy, ale muzyka na najwyższym poziomie). Insectorama to według mnie świetny label, od początku do końca (wiadomo, zawsze jakaś kaszanka się znajdzie, ale na to poradzić niczego się nie da). (mic)
poniedziałek, 30 czerwca 2008
potrawy hipnotyczne
koniec (przed)wakacyjnej przerwy. czas zabrać się do odsłuchu... dzisiaj rzucamy na tapetę australijski netlabel Pinksilver Rec., czyli wydawnictwo serwujące dość lekką porcję mini-ambientowych-kliko-trzasków, które sami twórcy określają jako „avant-garde electronic music that can be enjoyed both at home as well as the dancefloor, music that sits within modern, off-beat house & hypnotic techno”... wszystko się zgadza – jest domowo, parkietowo, hipnotycznie i dość nowocześnie, a z pewnością w 100 proc. współcześnie... niezwykle popularny nurt click'n cuts jest tu realizowany w stu procentach.
Pinksilver urzekł mnie przede wszystkim swoją konsekwencją – od początku do końca poruszamy się w klimacie bardzo deepowym z domieszkami rzeczonych klików i szmerów. całość natomiast podana jest w naprawdę hipnotycznej zalewie... wszystkich, którzy poszukują melodii, odsyłam w inne miejsce, natomiast każdy, kto lubi pławić się w transowych minimalistycznych rytmach, nie mógł trafić lepiej. nie ma co się zastanawiać... trzeba ściągać i przeżywać (ew. komentować). smacznego! (mic)
wtorek, 10 czerwca 2008
death EP
wreszcie bieg wydarzeń (brzmi groźnie;) pozwolił mi, aby na chwilę chociaż zasiąść do edytora tekstu i wstukać kilka literek... dzisiaj chciałbym wrócić do netlabelu Othello i poświęcić kilka słów projektowi Weltwirtschaft, który od wielu miesięcy wzbudza we mnie na tyle pozytywne uczucia, że nieeleganckim z mojej strony byłoby, gdybym się nimi nie podzielił. może, zanim przejdę do samej EP-ki, którą chciałbym polecić, przybliżę samą postać osoby stojącej za pseudonimem Weltwirtshaft. mowa tu mianowicie o mieszkańcu Hagi, Karlu Lihagenie, działającym również pod innymi jeszcze pseudonimami, jak choćby Orbitfighters*. zatrzymajmy się jeszcze na sekundę w samym mieście, z którego pochodzi muzyk... skoro mowa o Hadze, warto przypomnieć, że mamy na myśli geograficzne centrum dość popularnego dzisiaj stylu, jakim jest bardzo charakterystyczny odłam muzyki – najbliższej mi swoją drogą – electro, gdzie poza klasycznym zamiłowaniem do szorstkich syntezatorowych i perkusyjnych brzmień, wyczuć można fascynacje melancholijnymi, czasem przaśnymi, melodiami (w zasadzie nurt ten opiera się tylko na melodii – w przeciwieństwie np. do tak popularnego dziś stylu minimal/click/micro house). przy okazji jeszcze dodam, że w komercyjnym wydaniu Haga jednoznacznie powinna kojarzyć się z takimi wydawnictwami – moimi ulubionymi notabene – jak choćby Creme Organization, Clone Rec., Viewlexx czy nieco bardziej mrocznym Bunker Rec. (wymieniłem tu tylko te bardziej znane... wydawnictwa jednak takie, jak na przykład Lasergun Rec. czy Acidplanet są tak samo warte uwagi, choć z racji swojej wielkości niekoniecznie znane). to tyle tytułem wstępu, który według mnie będzie znacznie dłuższy od „właściwej” części tego wpisu. dobra, nieważne... chciałbym, abyście rzucili uchem na EP-kę projektu Weltwirtschaft (sugerowałbym też przestudiowanie całego netlabelu Othello) pt. „Death EP”... temat może niekoniecznie na czasie, bo wokół nas wszystko do życia się budzi, a tu tytuł wydawnictwa raczej na schyłkowość wskazuje, ale to nic. „Death EP” to zbiór czterech, jak wskazywałby dopisek „EP”, utworów utrzymanych w dość delikatnej stylistyce, choć jeden z utworów, a mianowicie „last minutes of a lifetime” w remiksie Lanoum, ze spokojem i delikatnością ma niewiele wspólnego (choć moim zdaniem to prawie numer jeden tej EP-ki). wyłączając zatem ten jeden niesforny utwór, znajdziemy trzy klimatyczne „piosenki”, w których słychać tak świetną technikę, jak i barwną wyobraźnię autora. konstrukcyjnie „Death EP” zwraca uwagę swoim uporządkowaniem – nastrój pierwszego utworu, nieco bardziej pogodny, bardzo płynnie przechodzi w kolejny, „obarczony” już większą dozą melancholii, numer, aby skończyć na „the end”, czyli kawałku najbardziej melodyjnym, przestrzennym, a w swojej warstwie melodycznej całkowicie rozmarzonym. śledzę bardzo uważnie, co też K. Lihagen wyprawia, i muszę przyznać, że jest to wg. mnie jeden z ciekawszych artystów holenderskiej niezależnej sceny electro... „Death EP” to pozycja absolutnie obowiązkowa, wobec której mi nie udało się przejść obojętnie. kawał świetnej muzyki. (mic) strona labelu: http://othello.fw.nu * dla zainteresowanych – utwory Karla Lihagena znaleźć można choćby w opisywanym wcześniej labelu Rohformat (który chyba nigdy nie przestanie być remontowany, a szkoda) ** dziwna sprawa... akurat tak się składa, że tuż przed momentem publikacji tego wpisu, odwiedziłem stronę netlabelu Othello (http://othello.fw.nu), który... przestał działać. jestem zupełnie zaskoczony, ponieważ ta oficyna wymieniana była zawsze, jako jedna z ciekawszych. wielka szkoda... niech zatem ten wpis będzie czymś w rodzaju „hołdu” ;) (nie lubię tych patetycznych określeń)... Othello Rec. to kawał fantastycznych brzmień... dla zainteresowanych – jeśli ktoś ma ochotę posłuchać, jak brzmią holenderskie syntezatory (raczej cyfrowe – ciężko tu usłyszeć analogowe brzmienia; jeśli są zaś obecne, proces masteringu całkowicie je „ucyfrowił”), proszę o jakiś kontakt na michalwolski@gazeta.pl... coś wymyślimy ;) nie jestem pocieszony tą informacją... ech... demyt... *** i jeszcze ta zbieżność tytułu wpisu, klimatu utworów i końca Othello :(
poniedziałek, 02 czerwca 2008
nie jest dobrze
okoliczności przyrody są tak niesprzyjające, że nie jestem w stanie przygotować żadnego wpisu poświęconego netaudio... materiałów ogromna ilość, ale dwie ręce to zbyt mało...
JEŚLI MASZ OCHOTĘ PISAĆ O NETAUDIO, O NETLABELACH, SUBIEKTYWNIE, KRYTYCZNIE ITD. ZGŁOŚ SIĘ DO MNIE... K O N I E C Z N I E! :D jest bardzo dużo do opisania, a gra warta świeczki...
tymczasem coś na rozluźnienie - spotyka mnie to co chwila...
ech... :D
środa, 21 maja 2008
prywata
czas na małą prywatę... skoro mowa o netaudio, pomyślałem, że podzielę się tym, co sam w sieci opublikowałem... zapraszam do odwiedzenia moich muzycznych profilów tak na myspace.com, jak i w serwisie last.fm... wszelkie opinie i komentarze mile widziane. a kolejny netlabel wkrótce... do przeczytania! (mic) |
Archiwum
Ostatnie notki
Zakładki:
- m y s p a c e -
- netlabele alfabetycznie -
Przyjazne miejsca...
Radioblox
Założenia...
Zapraszam do współpracy...
|